Jeszcze nie zatonęłam, a mogłabym, bo miejsce w którym obecnie przebywam nie ma racji bytu z geograficznego punktu widzenia. Siła ludzkich umysłów i rąk znana jako „odwieczną walka z największym nieprzyjacielem narodu zwanym wodą” sprawiła jednak, że pierwsze i każde kolejne „coffee ride” odbywać się będzie po idealnie równych, bezpiecznych i przede wszystkich płaskich jak naleśnik drogach przecinających kolejne sztucznie osuszone fragmenty terenu. Witajcie w Holandii.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na piechotę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na piechotę. Pokaż wszystkie posty
11/02/2015
7/13/2015
Podróż 65. Praga bez make-upu.
Praga jest tym miastem, do którego mogę zaglądać z wizytą wiele razy, i wątpię, że to się zmieni, zupełnie tak jak z chęcią będę po raz tysiąc osiemdziesiąty ósmy wjeżdżać podczas Sunday ride na Annaberg lub pałaszować kolejną kulkę Rafaello.
4/30/2015
Podróż 64. Koszty utraconych korzyści. Przemyśl.
Wiosna. Pobielone wiśniowym kwiatem drzewa na Górze Św. Anny roztaczają obłedną woń. Kolejny kolarz zachwyca się tamtymi podjazdami po raz pierwszy. Kolejny raz PROkolarze przejeżdżają Alpenstrasse w ramach milionowej rundki. Wszystko gra.
A ja siedzę kolejną godzinę w samochodzie przemierzając kręte drogi Podkarpacia. Rozmarzyłam się. Wyremontowana w 2011 roku DW884 wypełniona podjazdami, zjazdami i godnymi szalonych (moto)cyklistów zawijasami jeszcze wiele razy błyśnie mi w pamięci jako kolejna z dróg do przejechania rowerem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

