Jeszcze nie zatonęłam, a mogłabym, bo miejsce w którym obecnie przebywam nie ma racji bytu z geograficznego punktu widzenia. Siła ludzkich umysłów i rąk znana jako „odwieczną walka z największym nieprzyjacielem narodu zwanym wodą” sprawiła jednak, że pierwsze i każde kolejne „coffee ride” odbywać się będzie po idealnie równych, bezpiecznych i przede wszystkich płaskich jak naleśnik drogach przecinających kolejne sztucznie osuszone fragmenty terenu. Witajcie w Holandii.
