Zastanawiam się, o czym świadczy to, że przebyłam 100 km z Opola do Jesionika? Czy o tym, że stać mnie na poświęcenie w poszukiwaniu asfaltu idealnego? Czy o tym, że jestem mało gospodarna jeśli chodzi o paliwo i czas – bo „wiozę powietrze”, siebie i rower 100 km od Opola, gdy wokół tyle tras? Czy o tym, że czeska strona Sudetów Wschodnich ma do zaoferowania znacznie więcej równych jak stół asfaltów? Czy o tym, że potrzebowałam aż 100 km aby oderwać się od „przyziemnych spraw”?
A może wszystko „do społu”?
A może wszystko „do społu”?
