Bywają dni, kiedy inne życiowe priorytety strącają rower z piedestału. Praca, rodzina, zakupy, transmisje wydarzeń sportowych (TdP, TdF, Mundial, Wimbledon…), afera podsłuchowa, wakacje bez roweru, deszcz, wiatr, grad, śnieg (tak, wiem, prawdziwy PRO pogody się nie lęka), rota-wirusy i inne paskudztwa, i tak dalej.
