Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meissen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meissen. Pokaż wszystkie posty

10/29/2013

Journey 7. Elbaradweg in pictures. Part 2.



Day 2 of our stay in Germany was a trip North of Dresden, towards the cradle of porcelain and wine (as advertised by marketing specialists in our guide) - to Meissen. On the way to the town we passed the charming and delightful German villages, we enjoyed drinking local beers and wines as well as eating some German meals (and these were not Kebabs this time) in Biergartens that somehow can be spotted on the way from Dresden to Meissen every 2 to 5 km. As if the Germans knew that every few kilometers a weary wanderer wants to take a break from pedalling. If you decided to stop in every Biergarten to consume low-alcoholic Radler (its name comes from German “Rad” which means nothing more than “a bike”), you would end up being pretty pie-eyed in Meissen.

5/04/2013

Podróż 7. Elberadweg fotorelacja 1.

Nastała słynna, wyczekiwana przez naród, szeroko komentowana w mediach ("czy nas stać na 9 dniową majówkę"?) majówka. Plan był ambitny. Bronholm. Nie udało się tym razem. Na szczęście był plan "B" - Elberadweg. Jak wiadomo, wszędzie tam gdzie nas nie ma, nawet trawa jest bardziej zielona, nawet słońce mocniej świeci. Tu miałabym spore wątpliwości...choć wiem, że w opolskim majówka była zimna, pochmurna i deszczowa. W Saksonii, przez która przebiega szlak rowerowy wzdłuż Łaby, majówka była zimna, pochmurna i...deszcz nie padał ale za to mżyło, słońca jak na lekarstwo. Dzień 1 to kręcenie się trochę po Dreźnie (spanko w dzielnicy Neustadt, polecam bo miejsce mam w sobie klimat bohemy a jego mieszkańcy to mieszkanka dziwaków i artystów) oraz wycieczka rowerowa do Pirny.
W tą podróż nie trzeba góry kasy, oczywiście jak ktoś w ogóle nie ma mamony to nie ma co myśleć
o wyjeździe. Cena w hostelu za 1 noc (własne śpiwory i żarcie i dodam, że pokój był zacny, miał spory taras i mieścił się w kamienicy więc czułam się jak mieszkanka Drezna): 22 Euracze, żarcie albo we własnym zakresie albo po drodze (u sąsiadów się nie zginie bo wzdłuż ścieżki pełno jest ogródków piwnych 
jedzeniem od 3 Euro wzwyż).
Elberadweg to ścieżka idealna dla rowerzystów na trekach, kolarzówkach i miejskich rowerach. Amortyzatory nie są wymagane, droga jest gładka jak stół (jest jeden kawałek w Dreźnie, między centrum 
a mostem Blaues Wunder, który jest "kostkowy" - mniej więcej 500 m). Po drodze widzieliśmy: spacerowiczów, rolkarzy, rowerzystów z dziećmi i z psami (i nie należy sądzić, że psy musiały iść piechotą, tak jak w wierszyku "Psie smutki" Brzechwy, o nie. Pieski, dzieci i żarełko znajdowały się w przyczepkach). Do Pirny było około 30 km. Pojechaliśmy także w przeciwną stronę, do miasta porcelany i wina (tak reklamują je Niemcy) Miśni - również około 30 km. Rachunek prosty - 120 km po płaskiej, bardzo dobrze oznakowanej trasie. Nauczona opolskimi doświadczeniami, całą drogę czekałam na jakąś niemiecką wpadkę z gatunku "nagle urywa się trasa", "nie ma oznaczenia", "jedzie się ruchliwa drogą" - i nic. Jestem pozytywnie zawiedziona.








Inne spostrzeżenia:
-całe miasto w ścieżkach rowerowych: trasy wydzielone wprost z jezdni lub wydzielone z chodników;
-Niemcy może nie jak Holendrzy ale również "urowerowani";
-trend to sakwy na bagażnikach (żeby to jedna) i to nie tylko u turystów ale i zwykłych "obywateli"
i przyczepki na dzieci, psy, zakupy i inne manele;
-odgapili od nas (albo my od nich) zwyczaj grillowania i robią to w niezłym stylu. Nie wiem jakie jest prawo w Niemczech ale grillujące watahy ludzi można było zobaczyć w niemieckich parkach. Grillują grupy ludzi - 10 osób i więcej (kto się pisze na wspólne grillowanie?), całe rodziny, paczki znajomych, kółka różańcowe - nie widziałam czegoś takiego w Opolu. Na dodatek grillowanie po niemiecku to grill, namioty, balony, dzieci, psy, latawce, piłka nożna, muzyka.
-mam słabość do dzielnicy Neustadt w Dreźnie: ja określam ją mianem dzielnicy drezdeńskiej bohemy. Pełno tak sklepików, kafejek, jakiś małych biznesów, hosteli - mamy takie miejsce w Polsce oczywiście - np. Kazimierz w Krakowie;
-Niemcy myślą. Oj znacznie bardziej niż my. Mają planistów przestrzeni miejskiej, którzy zaplanowali mieszkańcom miasta ścieżki rowerowe wprost z centrum miasta, wielki park miejski, równe drogi, chodniki, miejsca rozrywki i odpoczynku. I jak tu nie lubić niemieckich miast. Może jakaś wizyta studyjna władz Miasta Opole w Dreźnie (choć u nas i tak źle nie jest tylko ślimaczą się te inwestycje, które już dawno powinny się zakończyć).

Namiary:
-Elberadweg: http://www.elberadweg.de/start.html
-Hostel: http://www.louise20.de/www/content.php
-tu piłam kawę: https://www.facebook.com/tanteleuk?fref=ts
-tu jadłam: http://www.planwirtschaft.de/index.htm
-i tu: http://www.barceloneta-dresden.de/ (ale mi nie smakowało więc piszę ku przestrodze)
-największy park w Dreźnie (jakby im było mało fajnych miejsc): http://www.grosser-garten-dresden.de/de/startseite/