6/29/2014

Journey 49. Suzi.

Life is not all about race bikes. Last Saturday proved life is also about motorbikes. I thought, “hell, what a difference? Also two wheels and a ‘bike’ in the name.” Well, I couldn’t have been more mistaken.
 

6/27/2014

Podróż 48. Late Sunday Afternoon. Opole-Izbicko-Opole.

Bywają dni, kiedy inne życiowe priorytety strącają rower z piedestału. Praca, rodzina, zakupy, transmisje wydarzeń sportowych (TdP, TdF, Mundial, Wimbledon…), afera podsłuchowa, wakacje bez roweru, deszcz, wiatr, grad, śnieg (tak, wiem, prawdziwy PRO pogody się nie lęka), rota-wirusy i inne paskudztwa, i tak dalej.


6/15/2014

Podróż 47. Road Maraton w Leśnicy. Fotorelacja.

Sobota, Annaberg, samo południe. Ci, którzy wiedzą, że o 13.00 z Leśnicy wyjedzie ponad 200 kolarzy amatorów zajmują już miejsca. Ci, którzy olewają takie imprezy, kręcą się po annogórskim rynku, piją kawę, jedzą „kołocza” i zdezorientowani pytają „co tu robi wóz strażacki”?

6/09/2014

Podróż 46. Występy gościnne. Czechy.

Zastanawiam się, o czym świadczy to, że przebyłam 100 km z Opola do Jesionika? Czy o tym, że stać mnie na poświęcenie w poszukiwaniu asfaltu idealnego? Czy o tym, że jestem mało gospodarna jeśli chodzi o paliwo i czas – bo „wiozę powietrze”, siebie i rower 100 km od Opola, gdy wokół tyle tras? Czy o tym, że czeska strona Sudetów Wschodnich ma do zaoferowania znacznie więcej równych jak stół asfaltów? Czy o tym, że potrzebowałam aż 100 km aby oderwać się od „przyziemnych spraw”?

A może wszystko „do społu”?