7/24/2014

Podróż 52. Maluszek. Opole-Sławice-Niewodniki-Dąbrowa-Komprachcice-Prószków-Chrząszczyce-Pagaj.

Przez sześć deszczowo-wietrznych miesięcy chodziłam wokół tej myśli, jak dzieci wokół sera w piosence „Rolnik sam w dolinie”. Po wyczerpaniu wszelkich argumentów na „nie”, zostałam w kole, jak ów ser.


6/29/2014

Journey 49. Suzi.

Life is not all about race bikes. Last Saturday proved life is also about motorbikes. I thought, “hell, what a difference? Also two wheels and a ‘bike’ in the name.” Well, I couldn’t have been more mistaken.
 

6/27/2014

Podróż 48. Late Sunday Afternoon. Opole-Izbicko-Opole.

Bywają dni, kiedy inne życiowe priorytety strącają rower z piedestału. Praca, rodzina, zakupy, transmisje wydarzeń sportowych (TdP, TdF, Mundial, Wimbledon…), afera podsłuchowa, wakacje bez roweru, deszcz, wiatr, grad, śnieg (tak, wiem, prawdziwy PRO pogody się nie lęka), rota-wirusy i inne paskudztwa, i tak dalej.